Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolagen a zmarszczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolagen a zmarszczki. Pokaż wszystkie posty

O zmarszczkach inaczej

Hejka :)
Dzisiaj mam lenia 
Piątek wieczorem a ja siedzę przed kompem i czuję że mnie wena opuściła :)
Zamiast myśleć nad wpisem - latam po youtubach, blogach i innych pożeraczach czasu :)
Ale, ale plus jest taki, że fajne filmiki wyszperałam.
A że są w temacie :) To się Wami z nimi podzielę.
Wiecie - taka odmiana od słowa pisanego :)


Pierwszy filmik - jak powstają zmarszczki





Drugi - czy wiecie jak wygląda cząsteczka kolagenu od środka ??



Wcale tak prosto nie jest jakby się wydawało :)


A trzecia - to opinia jednej blogerki  po przetestowaniu kosmetyków z kolagenem aktywnym firmy Colway. Na tyle ciekawa - że podaję dalej :D





I na dzisiaj to tyle :D I tak Wam zajmie ogarnięcie tematu dłużej niż normalnie :D

Czytaj dalej...

Polski rybi kolagen - czy warto go kupować na zmarszczki?? Moja opinia

W sumie już wiele napisałam o zmarszczkach, często też w swoich postach wychwalam kolagen rybi. Jednak jego recenzji – takiej z prawdziwego zdarzenia jeszcze nie było. Więc czas to naprawić.




O butelkach, opakowaniach i innych tego typu rzeczach – czyli całej tej otoczce kosmetyku pisać nie będę. Wystarczy wejść na stronę pierwszego lepszego sklepu by się samemu przekonać jak takie opakowanie wygląda. Jedyne co w nim jest warte uwagi i kilku słów to pompka. Nie trzeba nabierać kolagenu palcami i w ten sposób go zanieczyszczać. Opakowanie jest zaopatrzone w pompkę i w ten sposób kolagen jest chroniony przed tym wszystkim co mogłoby sprawić że straci swoje właściwości.
Jeśli chodzi o wygląd i konsystencję – to jest to żel koloru lekko mlecznego. Jeśli ktoś ma czuły nos – wywącha delikatny rybi zapach – w przypadku najlepiej oczyszczonego kolagenu platinium. Pozostałe tez pachną rybą – i to mocniej.
Dodatkowo – co ważne kolagen rybi trzeba przechowywać w temperaturze pokojowej. Nie może stać na słońcu ani w pomieszczeniach gdzie temperatura dochodzi do 30stopni. W tych warunkach traci swoje właściwości i zaczyna być zwykłą galaretą.
Przed nałożeniem kolagenu trzeba zawsze mieć zwilżoną twarz. Czyli chlapiemy się wodą i na mokrą buzię nakładamy kolagen. Po nałożeniu w ciągu kilku minut czuć mocne ściągnięcie. Porównać to mogę do maseczek typu peel off – które zastygają na twarzy a potem się je ściąga. Przy czym w przypadku kolagenu – nie ma czego ściągnąć. Skóra jest napięta i tyle. Po 15 minutach można ją posmarować odpowiednim kremem jeśli komuś mocno to przeszkadza. Mi aż tak nie przeszkadzało i na smarowaniu się kolagenem poprzestałam.
Kolagen z większą lub mniejszą systematycznością stosuję już dość długo. Ponad pół roku. Więc w tym czasie opinię na temat produktu zdążyłam sobie wyrobić.


Oczywiście – jak to ja – byłam sceptycznie nastawiona do drogiego jak dla mnie kosmetyku. Tyle kasy na  jeden specyfik? Fajniejsze rzeczy mogłabym sobie za nią kupić. Ale – gdy coraz częściej słyszałam komentarze, z których wynikało, że jestem starszą siostrą swojej mamy miarka się przebrała. Na kupno kolagenu dużo wcześniej namawiała mnie kilka lat starsza koleżanka. Mówiła że cuda zdziałał z jej twarzą. No fakt – wygląda młodo – ale byłam pewna, że to taki typ urody a nie kosmetyk. Mimo to w końcu uległam jej namowom i zaopatrzyłam się w polski kolagen. Akurat miałam imieniny i zażyczyłam sobie od najbliższych właśnie ten kosmetyk. Więc ostatecznie udało się zrobić że wilk był syty i owca cała. Nie rozpaczając ile kasy wydałam na żel miałam go w domu.

I zaczęłam stosować. Podchodziłam do niego mocno nieufnie. Jakoś ciężko mi było na początku uwierzyć w te wszystkie ochy i achy. Że na cellulit pomaga, na trądzik u dzieci, że oparzenia się nim wyleczy, zapobiegnie rozstępom, bólom stawów i co tam nie tylko.
No niby fakt – poczytałam w necie – dużo go w skórze jest – ale żeby zaraz był taki wszechstronny … Bujdy myślałam sobie. I w tej negatywnej postawie tkwiłam dobry miesiąc. Mimo że kolagenem się smarowałam przynajmniej raz dziennie – żadnej spektakularnej zmiany na swojej twarzy nie zauważyłam. No może przypadkowy trądzik – który jeszcze od czasu do czasu potrafił mnie dopaść się w tym czasie nie ujawnił – ale to jeszcze nie był dowód że kolagen działa. Zmarszczki mimiczne jak były tak były. Więc już te wszystkie historie o cudownym działaniu kolagenu zaczęłam wkładać między bajki – i trochę zaczynałam żałować, że mimo wszystko nie zażyczyłam sobie czegoś innego. No ale – skoro miałam ten kolagen – smarowałam się dalej.

Pierwszy przebłysk, że ten kosmetyk może jednak działać miałam podczas jednego zimowego wieczoru. Strasznie wymarzłam w pracy i od tego zimna niesamowicie stawy zaczęły mi dokuczać. 




Mimo w miarę młodego wieku – grubo przed 40-tką tą przypadłość odziedziczyłam po tacie. I już z dwudziestką na karku potrafiłam doskonale przewidzieć zmiany pogody. Moje kolana zawsze informowały mnie kilka dni wcześniej o zbliżających się deszczach. Więc w takich chwilach zwykle używałam swoich maści rozgrzewających – szczególnie lubię maści końskie – ale to osobna historia. Pech chciał że tego dnia akurat skończyło mi się opakowanie – a na zakupy czegokolwiek było już za późno. Gdy myślałam że już będę miała średnio przyjemną noc – przypomniałam sobie historie koleżanki, że jej tata kolagen stosuje na stawy i dzięki niemu czuje się jak młody Bóg. I dlatego i ja ostatecznie tego wieczoru przed snem posmarowałam kolana kolagenem. 

O dziwo już po pół godzinie przestałam myśleć tylko o moich stawach, a po godzinie spałam jak niemowlę. Ból całkowicie został spacyfikowany. To jednak był dla mnie jeszcze za słaby dowód że to cudo działa. Stwierdziłam, że może sama wmówiłam swojej podświadomości i zadziałał efekt placebo. Więc w dalszym ciągu byłam średnio przekonana do tego kosmetyku.

Mimo to starałam się smarować kolagenem systematycznie. Twarz i dekolt przede wszystkim. Skoro miałam w domu tak drogi kosmetyk – to stwierdziłam że jednak go zużyję. I tak minął drugi miesiąc. Ja nadal efektów, aż takich nie zauważam. No dobra wyrównał mi się koloryt twarzy i mimo problemów z rozszerzonymi naczynkami rzadziej buraki łapałam – ale wygładzenia skóry super widocznego dalej nie było.  



Plus minus w tym samym czasie moja młodsza córka – wtedy roczny brzdąc – jednego dnia opanowała wchodzenie na krzesła. Ja wtedy jeszcze nie byłam przygotowana na takie rewelacje oraz jak zwinne potrafi być dziecko. Zaczęło się od tego, że weszła na biurko w pokoju siostry. Najpierw krzesło, potem kolejna wspinaczka i już była na biurku. Na czas zauważyłam i ściągnęłam ją. W miedzy czasie zrobiłam sobie herbatę i postawiłam na środku stołu. Jeszcze do dnia poprzedniego tyle wystarczyło. Potem pomogłam w czymś starszej córce. Wracam do kuchni – a tam młodsza już na stole siedzi. I oczywiście ta chwila nieuwagi wystarczyła by oblała się moją herbatą. Na szczęście to nie był wrzątek – ale w dalszym ciągu bardzo gorąca była. Na tak młodym ciałku wywołała piorunujący efekt. Cała klatka i brzuszek czerwone jak burak ćwikłowy. Pędem do apteczki. W apteczce braki – nie ma niczego na oparzenia. Parę dni wcześniej oparzyło się dziecko sąsiadki i  wtedy oddałam jej swoją maść. A ona jeszcze nie zdążyła mi odnieść. W panice myśli pędzą jak oszalałe. Co teraz? Zimna woda to za mało, kapusty w domu też nie mam. Co teraz? Mój wzrok pada na kolagen. Pamiętam te zdjęcia pokazywane przez koleżankę w Internecie jak komuś szybko oparzona wrzątkiem  ręka się wygoiła. Nie mam nic innego pod ręką. Więc lepsze to niż nic. Smaruję oparzone miejsca córeczki kolagenem. Raz, drugi, trzeci… Błyskawicznie się wchłania. Więc znowu i znowu. Córeczka uspokaja się. Już nie płacze tylko zdziwiona patrzy na swój brzuszek i piersi.

  Kuracja smarowania trwa 30 minut może dłużej. Co tylko kolagen się wchłonie następna warstwa. W buteleczce ubytek kosmetyku widoczny gołym okiem – ale i mała już spokojna zasypia w moich ramionach. Oglądam miejsce oparzeń – zaczerwienienia takiego mocnego już nie ma. Został trochę bardziej różowy kolor w porównaniu do zdrowej skóry. Nic się nie dzieje złego ze skórą córki – żadnych bąbli większych czy mniejszych. Więc ostatecznie decyzja – nie jedziemy na pogotowie – tym bardziej że malutka już po tych wrażeniach słodko śpi. Na drugi dzień mimo sprawdzania w nocy jak wyglądają poparzone miejsca z przestrachem podnoszę koszulkę. A tam moim oczom ukazuje się idealnie zdrowa skóra mojego maleństwa. Nie został najmniejszy ślad po oparzeniu. Kolor skóry wszędzie taki sam. Ufff. Tym razem nie ma wątpliwości - pomógł kolagen.


Za kilka dni powtórka z rozrywki (zgodnie z przysłowiem nieszczęścia chodzą parami). Tym razem starsza opowiadając o tym co działo się w przedszkolu zbyt mocno machnęła ręką… i poleciał kolejny kubek z herbatą na rączki. Mam i stosowany od lat krem na oparzenia i kolagen. Wybieram kolagen. Znowu długo, często i grubo smaruję oparzone miejsca kolagenem. I znowu ten sam efekt – ani śladu po oparzeniu. Starsza też nie skarży się że ją cokolwiek boli – że skóra jest uszkodzona, swędzi czy piecze. Więc tym razem pewność – na oparzenia kolagen działa. Dwukrotnie sprawdził się u mnie w domu w ekstremalnych sytuacjach.
Więc już nie wkurzam się tak na ten kosmetyk. Może ze zmarszczkami sobie nie radzi – ale w innych sytuacjach jest nieodzowny. Mogę mu wybaczyć brak wygładzenia skóry – ważne że dzieciakom pomógł wtedy, gdy tego najbardziej potrzebowałam.

I tak minął kolejny miesiąc i następny.
Przyszła Wielkanoc a z nią wiosna – ta kalendarzowa – za oknem zima w dalszym ciągu szalała. A wraz z nią długo oczekiwane spotkanie z najlepszą psiapsiułą ze studiów. Teraz nie tyle odległość – co ciągłe zabieganie i brak czasu na wszystko sprawia, że ciężko nam się zgrać w tym samym terminie. W końcu się udało. Przyjeżdża do mnie – robimy misiaczka i pierwsze co słyszę. No, no rodzinka Ci służy. Ale ty odmłodniałaś. Wyglądasz jakby Ci lat ubyło. Kumpela nie należy do osób, które rzucają słowa na wiatr. Mówi to co myśli. Zawsze prosto i z mostu - więc nie ma wyboru - muszę przyjąć do wiadomości, że jednak coś z moją twarzą dobrego się stało. Dodatkowo od paru miesięcy - mimo że na zakupy z mamą chodzę jeszcze częściej niż zimą - od nikogo nie usłyszałam że jesteśmy siostrami :) Może dla innych to średni dowód. Dla mnie - osiągnięcie celu. Dzięki kolagenowi udało mi się to o czym marzyłam - odmłodniałam na twarzy. W dalszym ciągu zarywam noce jak zarywałam, jestem maksymalnie zabiegana i niewiele czasu mam dla siebie. Mimo to moja twarz wygląda lepiej. Zmarszczki które mam trochę się wygładziły, worów pod oczami brak, kolor skóry jednolity, bez przebarwień. Skóra całkiem przyjemna w dotyku i wygładzona, nowych zmian na skórze będących zapowiedzią kolejnych zmarszczek brak.

Więc - ogólnie - po naprawdę długim stosowaniu - bardzo polecam ten produkt. Jest wydajny i działa. Tylko żeby zauważyć efekty jego działania trzeba uzbroić się w cierpliwość. Nie liczcie na to że po dwóch tygodniach czy miesiącu Wasza twarz będzie wyglądała jak pupa niemowlaka. Nie będzie :) I to nawet po roku stosowania kolagenu :) Ale o tym wszystkie wiemy. Natomiast na 100% będziecie wyglądały młodziej. Tym razem to jest kosmetyk, który dotrzymuje obietnic składanych przez producenta, więc polecam :)
Czytaj dalej...

Formuła Q 5-26 czyli haczyk tkwi w szczegółach

Dyskusja w komentarzach na tym blogu zainspirowała mnie do napisania tego wpisu. Chodzi o to, że mówiąc krótko - kolagen kolagenowi nie równy. Nie wiem czy zauważyłyście, ale od chwili kiedy kolagen zaczął pojawiać się jako kosmetyk - nagle praktycznie wszyscy producenci kosmetyków zaczęli wykorzystywać boom związany z tą substancją.

Tym bardziej, że opinie użytkowników polskiego kolagenu rybiego były i są w wielu przypadkach bardzo pochlebne. By nie powiedzieć że w 90%. Ludzie zauważają wpływ stosowania tego białka na swoją skórę i mówią o tym następnym. Poczta pantoflowa w czystym wydaniu. Jednak prawda jest taka, że opatentowany kolagen polski do najtańszych nie należy. Dla jednych jest to przeciętny zakres cenowy dobrych kosmetyków, dla innych bariera nie do pokonania. I właśnie z tego powodu lub jak przypuszczam z niedoinformowania decydują się na kolagen innych firm. Bo przecież kolagen to kolagen. Każdy jest taki sam i powinien działać tak samo.
Tak by sugerowała logika. Jednakże - prawda wygląda trochę inaczej. Nie każdy kolagen tak samo działa na ludzki organizm. Nie każdy go odmładza. Po pierwsze najbardziej podobnym kolagenem zwierzęcym do ludzkiego kolagenu jest kolagen rybi. Przez firmę Colway pobierany z ryb łososiowatych. Właśnie dzięki temu może tak dobrze działać - bo potrafi jednocześnie uzupełnić niedobór kolagenu w skórze i stymulować fibroblasty i chondrocyty (komórki odpowiedzialne za produkcję kolagenu) do maksymalnej aktywności.

Ponadto kolagen Naturalny występuje w postaci żelu transdermalnego - jest emulgatem wodnym kolagenu z elastyną. Dodatkowo zawiera olejek metylowy, etylowy, propylenowy i kwas mlekowy. Nie zawiera żadnych barwników, konserwantów, substancji zapachowych itp. Dzięki czemu potrójna heliksa kolagenu jest zachowana.

Zastanawiacie się jak działa ten żel transdermalny?? Otóż po przeniknięciu do do skóry tworzy siateczkę proteinową - która stanowi rusztowanie dla na nowo wytwarzanego kolagenu przez fibroblasty. Siatka ta ma zdolność wiązania wody i substancji lipidowych. Przeprowadzono wiele badań naukowych - i wszystkie potwierdziły zwiększone wytwarzanie kolagenu przez fibroblasty, pogrubienie naskórka czy zwiększoną ilość mucyny i substancji śluzowych w warstwie brodawkowej skóry. Jakby to dziwacznie czy niezrozumiale nie brzmiało - to chodzi o to, że pod wpływem kolagenu naturalnego skóra zaczyna na nowo "działać" jakby miała lat  -naście. No góra 20-dzieścia. Dzięki czemu właśnie ten kolagen jest w stanie uchronić nas przed kolejnymi zmarszczkami i wygładzić już istniejące.

Czym jeszcze różni się ten kolagen od innych??
Temperaturą przechowywania. Wbrew pozorom - to co można byłoby uznać za wadę - jest tak naprawdę gwarancją działania. Polski naturalny kolagen zachowuje swoje właściwości fizyko - chemiczne, a dzięki temu i unikalne działanie w temperaturze 6 - 26 stopni C. Powiedzcie - czy którykolwiek inny producent przestrzega przed zbyt niskimi czy zbyt dużymi temperaturami?? Być może się mylę - ale ja tego nie zauważyłam. Jeśli się mylę wyprowadźcie mnie z błędu. I jakie na tej podstawie można wysnuć wnioski?? Dwa. Albo że ten drugi kosmetyk jest znacznie lepszy od polskiego, bo działa w każdej temperaturze, albo że ktoś stworzył produkt, który jest po prostu żelową papką - nie mającą zbyt wielkiego wpływu na wygląd naszej skóry. I w jakiej temperaturze by go nie przechowywał i tak nie zadziała - bo nigdy nie działał. Oczywiście Twojej ocenie pozostawiam ten temat. Ja mam wyrobione zdanie i już.

A jeśli jeszcze zastanawiasz się, który kolagen lepszy - to po prostu sprawdź go!!!
Aktywny kolagen nie tylko poprawia wygląd skóry poprzez redukcję zmarszczek. Białka kolagenowego w ludzkim organizmie jest bardzo wiele. Dlatego ten, o którym piszę wywiera pozytywny wpływ nie tylko na wygładzanie zmarszczek.
Mi na przykład dodatkowo pomaga na bolące stawy. Komuś innemu na trądzik czy cellulit. Ma też niespotykaną wręcz zdolność przyspieszania gojenia się wszelkich ran - także tych spowodowanych przez pryszcze. Pomaga na rozstępy czy gojenie się skóry po oparzeniu. I wiele innych dolegliwości - z którymi walczymy.

Więc jeśli chcecie sprawdzić czy ten kolagen który macie nie jest kosmetyczną papka - a faktycznie wpływającym na wygląd skóry kosmetykiem - przetestujcie go na innych dolegliwościach. Dajcie nastolatkowi, żeby spróbował zwalczyć nim rany po pryszczach, zastosujcie na rozstępy, czy drobne skaleczenia. Jeśli ciało będzie goiło się szybciej - znaczy że działa - jest w porządku i jest wart swoich pieniędzy. Nie przejdzie testu - dajcie sobie z nim spokój. Szkoda czasu i pieniędzy

Czytaj dalej...

Zdzewiejesz, starzejesz się, masz zmarszczki - czyli jak to wszystko tłumaczą mądre głowy

Dzisiaj wpis o teoriach naukowych. Teoriach wyjaśniających dlaczego się starzejemy. Jak widzicie zmarszczki, plamy starcze, obwisłe podbródki, pomarszczone ręce jak i cała nasza skóra w fałdach spędzają sen z oczu nie tylko kobietom. Naukowcy też od wielu lat próbują znaleźć odpowiedź dlaczego się starzejemy - co przede wszystkim wpływa na ten proces. Bo wiadomo nie od dziś. Jeśli zna się powód - łatwiej podjąć odpowiednie kroki - by przeciwdziałać albo przynajmniej znacznie przyhamować dany proces.

A wracając do teorii. O dziwo naukowcy nie są zgodni co do tego co jest przyczyną starzenia się i powstawania zmarszczek. Tak naprawdę to sami do końca nie wiedzą dlaczego się starzejemy. Znają coraz lepiej sam proces starzenia - ale co go wywołuje - to ciągle temat do dyskusji. I dyskusje się toczą. A jakże. W wyniku tych naukowych rozpraw powstało kilka teorii starzenia się. W tym wpisie będzie omówiona ta najpopularniejsza i najstarsza - czyli teoria utleniania się częściej znana jako teoria wolnych rodników. W kolejnych wpisach znajdziecie informację o pozostałych możliwych przyczynach starzenia się naszego organizmu

Jak napisałam wyżej jedną z najpopularniejszych i najstarszych jest teoria wolnych rodników Harmana. Pierwsze wzmianki w świecie naukowym na ten temat pojawiły się już w 1965 r.

A cała teoria jak sama nazwa wskazuje opiera się na niekorzystnym działaniu wolnych rodników na nasze ciało. Przypuszcza się, że wszelkie zmiany, które prowadzą do starzenia się są spowodowane uszkodzeniami makrocząsteczek, które występują w komórkach. Czyli uszkodzeniom ulega DNA, białka, lipidy, węglowodany. A same uszkodzenia powstają w wyniku działania wolnych rodników.

Teraz pierwszym i podstawowym pytaniem jest czym są te wolne rodniki. Są to bardzo reaktywne atomy lub cząsteczki - które posiadają wolny elektron na orbicie zewnętrznej. Z reguły są to aktywne cząsteczki tlenu, powstające w żywych organizmach, w powietrzu i żywności. Są potrzebne naszemu organizmowi, gdyż walczą z wirusami i bakteriami, jednak jeśli jest ich za dużo, uszkadzają również zdrowe komórki. A to jak wiadomo prowadzi do przedwczesnego starzenia się skóry, która traci jędrność i elastyczność, w efekcie czego pojawiają się zmarszczki. 


Żeby było jeszcze mniej kolorowo - wolne rodniki powstają w naszym organizmie cały czas. Powstają w wyniku naturalnych procesów przemiany materii, które w naszym ciele zachodzą bez przerwy. Bo przecież na okrągło dostarczamy organizmowi pożywienia - a on praktycznie cały czas je trawi, w wyniku czego powstają wolne rodniki. 

Sprawa staje się jeszcze bardziej poważna - gdy uświadomimy sobie, że wolne rodniki powstają nie tylko w naszym organizmie. Wolne rodniki w dużych ilościach powstają pod wpływem stosowania niektórych leków, alkoholu, dymu z papierosów, pestycydów. Także słońce przyczynia się do ich nadmiernego powstawania. Nieodpowiednia dieta - czytaj wysoko tłuszczowa - która składa się głównie z tłuszczy zwierzęcych, przetworzonych produktów, często konserwowanych chemicznie również przyczynia się do ich powstawania. Dodatkowo wolnym rodnikom służy stres i stany zapalne.

A niekorzystne działanie wolnych rodników najłatwiej zauważyć na naszej skórze. W wyniku starzenia się można zauważyć nadmierną wiotkość skóry właściwej i tkanki podskórnej, degradację i zanik włókien kolagenowych i elastyny. A wszystkiemu winne są wolne rodniki - które zaburzają procesy wytwarzania nowego kolagenu - który jest jednym z podstawowych budulców skóry. A brak odpowiedniej ilości kolagenu to wolniejsze gojenie się ran, skłonność do rozstępów i cellulitu

Obrońcami organizmu w walce z wolnymi rodnikami są przeciwutleniacze
. Ale im poświęcę osobny wpis:)

Teraz tylko wspomnę że w walce z wolnymi rodnikami świetnie sprawdzają się kosmetyki kolagenowe uzupełniające braki kolagenu w organizmie, co pomaga w odpowiedniej regeneracji tkanek i narządów z nich zbudowanych. A także witaminy: Beta-karoten czyli prowitamina A, witamina C i witamina E

Ps. W sklepie Naturica.pl tylko do jutra darmowa wysyłka. Korzystać póki można:)
Czytaj dalej...

Kolagen – czemu jest tak ważny w walce ze zmarszczkami

Kolagen a zmarszczki

Kolagen często nazywany jest białkiem życia - ponieważ jest to jeden z ważniejszych elementów z jakich zbudowany jest nasz organizm. Występuje w bardzo wielu odmianach i funkcje, które pełni też są różnorodne.

Jego głównym zadaniem jest łączenie ze sobą komórek, a przez to odpowiedzialny jest za nadawanie kształtu organom. Ważne, aby każdy zdawał sobie sprawę z faktu, że od tego w jakiej formie jest kolagen w naszym ciele zależy jakość i wydolność naszego ciała. 

Komórki kolagenowe - podobnie jak każde inne w naszym organizmie podlegają ciągłej wymianie. Jedne obumierają, a na ich miejsce pojawiają się kolejne młode. Wymiana jaka następuje jest w proporcji jeden do jednego - czyli na jedną obumarłą komórkę - przypada jedna nowa młoda komórka. To w teorii
W praktyce już nie wygląda to tak różowo. Spytacie dlaczego??
Ponieważ już po DWUDZIESTYM PIĄTYM  roku życia więcej komórek kolagenu obumiera niż jest produkowana przez organizm. 
To jest jeden z powodów, przez które zauważamy proces starzenia się na naszej skórze i nie tylko. 

Skóra przestaje być jędrna i sprężysta. Po uszczypnięciu potrzeba więcej czasu by wróciła do swojego pierwotnego położenia
Stawy też odczuwają braki kolagenu. Są coraz mniej ruchome ze względu na coraz mniejsze ilości mazi stawowej (której głównym składnikiem jest kolagen)

Ale wróćmy do skóry i zmarszczek.

W skórze - wymiana komórek kolagenu następuje w okresie 100 - 130 dni w zależności od tego jak żyjemy, w jakim wieku jesteśmy oraz jakie geny przypadły nam w udziale po przodkach. Żeby było jeszcze ciekawiej - to ok 60% wszystkich białek w skórze stanowi kolagen. Dlatego już niewielkie braki kolagenu w skórze można szybko zauważyć. Oczywiście poprzez pojawienie się nowych zmarszczek i pogłębianie się już istniejących. 

A ilość kolagenu w skórze maleje - raz z powodu tego, że z roku na rok jesteśmy starsi i kolagen nie odbudowuje się tak szybko, jak wtedy, gdy miałyśmy naście lat. 

A po drugie - same często przyczyniamy się do utraty kolagenu w skórze. Zastanawiacie się jak?? Choćby nadmiernym opalaniem. Kolagen - a co za tym idzie nasza skóra nie lubi słońca. Promieniowanie UV szkodliwie oddziałuje na włókna kolagenowe - sprawia, że kolagen rozpada się szybciej niż powinien. Bardzo łatwo negatywny wpływ słońca można zauważyć u kobiet które nadmiernie się opalają. Ich skóra jest bardziej zniszczona od skóry rówieśniczek. Ilość zmarszczek również jest znacznie większa.

Oczywiście jesteśmy w stanie unikać nadmiaru słońca - ale na przemijanie i upływ czasu już nie mamy wpływu. Dlatego można by dojść do wniosku że nasza sytuacja nie wygląda najlepiej. By nie powiedzieć dosadniej - jest beznadziejna. 

Na szczęście wcale tak nie jest. Już kilka ładnych lat temu naukowcom udało się opracować aktywny kolagen - który potrafi stymulować produkcję kolagenu w każdej części ciała naszego ciała. 
Osoby, które już korzystają z dobrodziejstw tego wynalazku wyglądają na znacznie młodsze niż są w rzeczywistości. A zawdzięczają to w głównej mierze kosmetykom kolagenowym firmy Colway
Czytaj dalej...
Zmarszczkowo - czyli wszystko o zmarszczkach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka