Gorączka złota w walce ze zmarszczkami


Dzisiaj będzie o złocie. Złoto, wiadomo, jest pierwiastkiem chemicznym, który występuje w przyrodzie przeważnie w skałach magmowych. Chyba każdy z nas słyszał powiedzenie żyła złota? Gdy dochodzi do wietrzenia skał złoto, które charakteryzuje się odpornością na działanie czynników atmosferycznych, przedostaje się do złóż osadowych i może występować wówczas w piaskach przybierając postać drobnych ziaren. Jeżeli chodzi o stopy złota to oczywiście najbardziej cenimy te 24 karatowe, ze względu na dużą czystość. My ludzie również jesteśmy nosicielami złota, ponieważ w organizmie złoto występuje w ilości co prawda mniejszej niż 10 mg, ale jednak występuje. Połowa z tej liczby zgromadzona jest w naszych kościach. Dlaczego ja Wam to wszystko piszę? Ponieważ ostatnimi czasy tak zwane złoto koloidalne nabrało dużego znaczenia. Stosuje się go w kosmetyce, ale nie tylko. A szczegóły będą poniżej. A więc zaczynamy moje złotka! ;)

Nano-złoto koloidalne

Właściwości zarówno pielęgnacyjne jak i zdrowotne złota znane są od wieków. Doceniane przez alchemików, którzy nieustannie szukali panaceum na wszystkie choroby. Teraz powróciło z powrotem do łask.
 

Złotem wraz ze swoimi właściwościami zainspirowali się zwłaszcza dermatolodzy, chirurdzy plastyczni i kosmetolodzy. A wykorzystują oni w sferze swych działań złoto w tak zwanej formie zmikronizowanej. Owo złoto stosuje się w kosmetologii do wszelkiego rodzaju zabiegów upiększających. Złoto redukuje zmarszczki oraz zapobiega ich powstawaniu, ale również ma właściwości nawilżające skórę i likwidujące przebarwienia. Czyli jego zastosowanie to skóra dojrzała, ze zmarszczkami, oznakami starzenia, zwiotczała, sucha, szorstka, wymagająca odbudowy, odmłodzenia, liftingu. 


Sposób działania złota

Nano-złoto koloidalne stymuluje przemieszczanie się składników aktywnych w naszej skórze, przez co pobudza wymianę jonów i w konsekwencji następuje proces oczyszczania organizmu przez skórę. Ponadto…co dla nas ważne…stymuluje syntezę kolagenu, a jeśli stymuluje to znaczy, że przyczynia się do odnowy tkanki. Ma również właściwości antybakteryjnie i kojące.

Po zastosowaniu kosmetyków z nano-złotem od razu możemy zauważyć znaczną różnicę. Nasza skóra staje się wyraźnie rozświetlona, promienna i pełna blasku. Dla osób, które borykają się z trądzikiem również mam super wiadomość. Dzięki kosmetykom ze złotem mogą pozbyć się tego problemu, ponieważ preparaty te mają działanie również przeciwtrądzikowe.

Czyli reasumując nano-złoto koloidalne można stosować w celu:

- zmniejszenia i zapobiegania powstawania zmarszczek, 
- nawilżenia skóry,
- leczenia podrażnień, 
- leczenia przebarwień skórnych, 
- zwężania porów skórnych,
- detoksykacji drogą skórną, 
- odbudowy tkanki skórnej, 
- leczenia łuszczycy, liszajów, ropni, bielactwa, 
- leczenia trądziku. 

Koloidalne złoto jest preparatem w 100% naturalnym. Zapewne znany Wam jest sposób pocierania powstałego jęczmienia na oku złotem? Niby jest to sposób nie potwierdzony naukowo, ale skuteczny. Najważniejsze, że działa. Medycyna naturalna, a zwłaszcza medycyna chińska, wykorzystywała ten surowiec w wielu dziedzinach. Ponieważ złoto ma szerokie zastosowanie lecznicze.

Obecni naukowcy musieli znaleźć sposób na wprowadzenie czystego złota do preparatów kosmetycznych, kremów czy maseczek, tak by można go było stosować na skórę. I tutaj do działania wkroczyły technologie nano i biotechnologia. Zastosowano zatem czyste złoto, które poprzez procesy mikronizacji, pozwoliły uzyskać efekt równomiernego aplikowania preparatów na skórze. Złoto, moi kochani, nie powoduje żadnych reakcji alergicznych zatem można go bez obaw stosować nawet będąc alergikiem. Poza tym wszelkie badania naukowe potwierdziły skuteczność preparatów ze złotem w pielęgnacji naszego ciała do każdego typu skóry. I jeszcze jeden plus…kosmetyki z nano-złotem mają działanie długotrwałe. Znakomicie wpływają na naszą cerę, zwłaszcza pod kątem zwężania porów, co wiemy że jest działaniem niezwykle trudnym oraz stanowi ochronę, tworząc specjalny filtr przez co chroni nas przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. 

Kosmetyki ze złotem

Na rynku jest wiele kosmetyków ze złotem: kremy i żele, kremy pod oczy, na noc i na dzień. Wybór jest naprawdę szeroki. Poza zbawiennym działaniem, o którym pisałam wyżej, potwierdzono również, że preparaty te poprawiają trwałość makijażu. Poza  tym, że kosmetyki z nano-złotem są bardzo dobre, należy jeszcze wspomnieć o preparacie, który mnie osobiście urzekł. A jest to złota maska.
http://naturica.pl/maski-kolagenowe-nanozloto
Maski kolagenowe z nanozłotem
Maseczki na twarz przynajmniej raz na jakiś czas robić by wypadało. Warto więc zafundować sobie coś ekstra. Coś co zapewni nam pełne spectrum działania i sprawi, że poczujemy się odświeżeni i piękniejsi. Dla mnie takim czymś jest właśnie maska ze złota – jeden z najlepszych kosmetyków jakich używałam.

Po pierwsze efekty takiego zabiegu widoczne są natychmiast! Skóra wygładzona, zmarszczki mniej widoczne, pełne nawilżenie, zmniejszone pory, promienny blask, no mogłabym wymieniać i wymieniać.
 

I wcale nie jest to reklama! Maseczki takie, oprócz zbawiennego złota, wzbogacone są jeszcze o kwas hialuronowy, elastynę, kolagen, aloes, który działa kojąco, witaminy. Prawdziwa rewelacja!

A więc…. jeśli nie chcesz mojej zguby maskę złotą kup mi luby! ;)

Czytaj dalej...

Pielęgnacja skóry na noc...

Dzisiaj będzie o jednej z moich ulubionych czynności, której wciąż mi mało, z racji licznych obowiązków, 
czyli o ...... spaniu! 
Aaaaaaaa…Sen to wynalazek matki natury, bardzo potrzebny i zdrowy. Służy nam by naładować energetyczne akumulatory do dalszego działania. Ale mało tego sen ma również właściwości upiększające i zdrowotne. Sen, moi drodzy, odpręża, regeneruje i odchudza! Wspaniale prawda? Sen odmładza, a na zmarszczkowie to rewelacyjna informacja! Zresztą o tym jak dobrze na nas i na nasze zmarszczki sen działa pisałam tutaj. A dzisiaj przedstawię Wam kilka zasad pielęgnacji na noc oraz kremy, kosmetyki i zabiegi, które pozwolą nam w pełni skorzystać z nocnego wypoczynku i wstać rano pięknym i promiennym!



Krok po kroku bliżej zmroku…



Przede wszystkim warto wiedzieć, że skóra nocą aktywniej wchłania składniki, które zawierają kremy, żele czy odżywki. Z uwagi na to należy stosować kosmetyki, które przeznaczone są do stosowania przed snem, ponieważ takowe nawilżają skórę, ujędrniając ją jednocześnie i regenerując.

Jeśli ma być krok po kroku to pielęgnację skóry zaczynamy od kąpieli. Może być również prysznic, chociaż uważam, że kąpiel jest o wiele bardziej relaksująca. Przynajmniej na mnie tak działa. Do kąpieli można użyć soli, mleka, olejków. Ja bardzo często do kąpieli używam ziół na przykład rumianku. Pamiętajcie, nie wylegujcie się bezczynnie w wannie, bo szkoda czasu, no chyba że ma się go wiele. Jak wykorzystać efektywnie czas podczas kąpieli? Można na przykład zrobić sobie masaż na przykład antycellulitowy. Nie byłabym sobą gdybym nie podrzuciła Wam fajnego przepisu na kąpiel, która wspaniale odświeża i regeneruje skórę.

Maślankowa kąpiel odświeżająca:
2 litry maślanki
12 kropli olejku rumiankowego
Najpierw wlewamy maślankę do wanny, a następnie uzupełniamy wodą delikatnie zwiększając temperaturę, by się nie zważyła i na końcu dodajemy olejek.

Po takiej kąpieli nie spłukujemy się wodą ani nie wycieramy ręcznikiem. Stoimy i czekamy aż wyschniemy. Ale warto. Naprawdę kąpiel taka działa cuda. 

Po kąpieli tradycyjnej stosujemy koniecznie balsam w celu nawilżenia skóry. Balsamy do ciała zazwyczaj pięknie pachną, ale nie każdy nadaje się na noc. Balsam na noc nie powinien zawierać aromatów cytrusowych, które mają właściwości pobudzające. Doskonale natomiast sprawdzi się migdałowy czy kokosowy. Na noc można także użyć cięższego, tłustego kosmetyku. 

Teraz gdy ciało jest przygotowane na sen, czas na twarz. Podstawa kochani, podstawa to dokładny demakijaż i oczyszczenie skóry. Jeśli tego nie zrobimy to kosmetyki wysuszą naszą cerę i zablokują pory. Chyba nikt tego nie chce. A więc demakijaż jest konieczny. Pamiętajmy też, że oczyszczona dobrze skóra lepiej przyjmuje preparaty, które stosujemy na noc.

Następny krok to odpowiedni krem do twarzy, który musi być dobrany indywidualnie do potrzeb skóry. Dla cery normalnej, używamy kremu na noc z witaminami oraz składnikami odżywczymi. Dla cery problemowej na przykład trądzikowej wybierzmy krem, który jest do tego przeznaczony. Dla cery dojrzałej  krem przeciw zmarszczkom i oznakom starzenia na noc lub inne preparaty, o których pisałam nie raz i nie dwa. Na przykład kolagen, olejki w czystej postaci takie jak makadamia, migdałowy, arganowy. Nie zapominajmy o strefach delikatnych typu oczy, gdzie skóra w tym rejonie wymaga specjalnej troski. 

I jeszcze mała rada...

Podczas nocnego wypoczynku bardzo skutecznie można zadbać o włosy. Na przykład można nałożyć odżywczą maskę, przykryć foliowym czepkiem, a następnie obwiązać chustką. A rano zwyczajnie umyć włosy. Ja nigdy nie mam na to czasu, by chodzić w ciągu dnia z maską na włosach powiedzmy trzy godziny. No zwyczajnie nie mam! Więc nocna terapia jest dla mnie świetnym rozwiązaniem. Z naturalnych kosmetyków polecam olejek arganowy lub rycynowy na końcówki. Przed pójściem spać zadbajmy również o dłonie. Najlepiej w tym celu użyć czegoś odżywczo-nawilżającego. Krem lepiej się wchłonie, jeśli potem założymy bawełniane rękawiczki. Ze stopami można zrobić to samo, tylko oczywiście nakładamy na nie bawełniane skarpetki bezuciskowe. 

Ważne!

Kochani moi, przed snem nie wolno jeść, palić, pić alkoholu, kawy przynajmniej na trzy godziny przed. Pomieszczenie, w którym śpimy musi być dobrze wywietrzone, a pościel czysta. Wiecie, że zanieczyszczenia ze skóry pozostają na pościeli, wiec jak się kładziemy w taką nieświeżą i niezmienianą dawno pościel przenosimy je sobie z powrotem na twarz. No to chyba tyle. 
Zatem tak zabalsamowani, owinięci od stóp do głów, kładziemy się wreszcie spać.
Czytaj dalej...

Gorzka prawda o cukrze. Cukier wróg młodości!

Dzisiaj doszłam do wniosku, że wszystko szkodzi. Przepraszam za moje rozgoryczenie, ale odkąd dowiedziałam się, że moja pocieszycielka, przyjaciółka i towarzyszka życia – czekolada – to nie tylko kalorie, załamałam się! ;)

Żeby przyśpieszać starzenie, powodować zmarszczki? To jak cios w plecy. Cios w plecy od najlepszego przyjaciela. 




Ale po kolei…



Na blogu pisałam już kiedyś o cukrze, który przyczynia się między innymi do powstawania zmarszczek. Cukier przyczyną zmarszczek?? 



Ale o zgrozo, tych znaków zapytania nie postawiłam bez przyczyny. Ktoś coś odkrył, opublikował, może prawda, może nie. Ale musiałam drążyć temat. Nie byłabym sobą przecież, gdybym nie zbadała tematu dogłębnie. I koło poszło w ruch, wiedza została zdobyta, wymazać z głowy się nie da i rób z tym teraz co chcesz. 

Jeść czy nie jeść – oto jest pytanie…

Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, najpierw poznajmy wroga. A zatem…Wyobraźcie sobie, że jedząc cokolwiek, jakikolwiek posiłek, w naszym organizmie zachodzą różne reakcje biochemiczne. Wiadomo nie wszystko jest super. Są produkty bardziej i mniej zdrowe. Jedne są sprzymierzeńcami w walce ze zmarszczkami, a inne wręcz przeciwnie. Produkty – będące wrogami młodości jedzone sporadycznie, nie zrobią nam dużego kuku. Ale…jedzone powiedzmy codziennie zrobią nam już taaakie kuuukuuuuu, że postarzą nas nawet o 10 lat! Fajnie prawda? Ale jest druga strona medalu. Jedząc produkty wskazane, właściwe możemy się odmłodzić o te 10 lat. I kochani, przechodzę do meritum, produktem niewskazanym jest CUKIER!

Na starzenie naszego organizmu jako całości i naszej skóry między innymi mają wpływ takie procesy jak:


  • glikacja


  • utlenianie


  • stan zapalny


I dzisiaj szerzej będzie o glikacji.

Cukier, który spożyliśmy w czystej postaci lub przetworzonej, dostaje się do krwi. Następnie „przytula się” do białek i w ten oto kopulacyjny niemalże sposób powstaje sobie szkodliwy związek, a cały proces przyłączania i wytwarzania zwie się ową glikacją. Ale to jeszcze nic. Te produkty glikacji powodują, że włókna kolagenowe są sztywne, mało elastyczne, a to z kolei przyczynia się do powstawania zmarszczek. A kolagen, dla nas na Zmarszczkowie, wiadomo czynnik podstawowy. Kolagen ma wysoką odporność na rozciąganie więc wyobraźcie sobie jak proces glikacji jest szkodliwy skoro niszczy tak elastyczne i odporne włókna. Wiecie czego jeszcze się dowiedziałam? Że taki proces może nawet zmienić typ kolagenu. Na przykład z typu trzeciego, najsilniejszego i najbardziej elastycznego na typ pierwszy, najsłabszy. I to nieodwracalnie! 

Co w sklepie omijać szerokim łukiem?

Cukier, słodycze omijać na pewno. Zasłonić oczy, zatkać nos i czmychać jak najszybciej na inne działy. Co jeszcze? Ano wszelaką żywność przetworzoną z dodatkiem cukru oraz produkty zawierające syrop kukurydziany, zwłaszcza ten o bardzo dużej zawartości fruktozy. To najwięksi bandyci glikacji. Wiecie, że powodują one zwiększenie tempa glikacji aż 10-krotnie. Radzę omijać również produkty o wysokim indeksie glikemicznym, powyżej 60, za wyjątkiem owoców, które pomimo niekiedy dużej zawartości cukru są sprzymierzeńcami naszej skóry. Przyśpieszenie procesu glikacji powoduje również smażenie potraw, pieczenie itd. Generalnie chodzi o potrawy smażone w wysokiej temperaturze. Czyli schabowy czy devolay też odpada z mojego menu. Produktów zawierających cukier oraz fruktozę nie powinno się spożywać zwłaszcza na pusty żołądek. Dotyczy to również soków wypijanych na czczo. Nie róbmy tego!

„A myszki nie można? – zapytał koteczek…” – czyli jak mam dalej żyć…

Po pierwsze nie spożywać cukru na czczo.

Po drugie można zamiast cukru używać stewii. Stewia jest to tak zwany bio-słodzik. Jest to roślina o bardzo słodkich liściach. Ma zbawienne działanie przy nadciśnieniu czy cukrzycy. W sklepach można kupić zarówno suszone liście stewii jak i w tabletkach. I ma zero kalorii. Wow!

Po trzecie jak już nam się zachce czegoś słodkiego sięgnijmy po kostkę lub dwie ciemnej, gorzkiej czekolady. Nie spożywajmy produktów o wysokim poziomie glikemicznym. Takie tabele glikemiczne można odszukać na necie i sprawdzić, których produktów raczej unikać.

I po numero któreś już tam…nie panikować. Nie dajmy się też zwariować. Musimy wiedzieć, że dzisiaj więcej szkodzi niż pomaga. Wszędzie cukier, syrop glukozowo-fruktozowy. Na etykietach niemalże wszystkiego E-…, guma guar, wzmacniacze smaku, konserwanty. Nawet woda dzisiaj wygląda podejrzanie! Nic nie jeść, nic nie pić? No takim sposobem na pewno się nie zestarzejemy, bo nie zdążymy. Zatem unikać tego co poradziłam i będzie dobrze. Najważniejsze, że tę cząstkę czekolady można czasem sobie polizać…Hahaha! ;)
Czytaj dalej...

Masaż Tsuboki – orientalna nuta w walce ze zmarszczkami.


Dzisiaj będzie orientalnie i zmysłowo! Relaksująco i odprężająco! Czyli o ulubionej mej formie walki o piękny wygląd – masażach. Współcześnie dużą popularnością cieszą się masaże odchudzające. Ale nie tylko. Również te odprężające jak i zdrowotne. I wcale się nie dziwię. Połączenie przyjemnego z pożytecznym jest przecież super! Jak się dowiedziałam teraz można za pomocą tej formy również walczyć ze zmarszczkami, poprawić wygląd skóry, a przez to i całej twarzy. Jak to możliwe zapytacie? Odpowiedź jest jedna - masaż Tsuboki, który opracowany został  przez brytyjską terapeutkę Anne Parry. Dlaczego „Tsuboki”? Wyraz „tsubo” oznacza punkty akupresurowe, które umiejscowione są wzdłuż meridianów. A meridiany wpływają na przepływ energii przez cały organizm. Natomiast końcówka „ki” oznacza energię przepływającą. I ot cała filozofia. A szczegóły tego cudownego zabiegu znajdziecie poniżej.

Tsuboki


Tsuboki wcale nie jest taki nowy jak nam się wszystkim wydaje. Co prawda jego innowacyjność odnosi się do tego, że od niedawna jest rozpowszechniony i stosowany w Polsce czy w innych krajach. Ale jego historia jest bardzo odległa. Masaż Tsuboki sięga w swej formie do doświadczeń medycyny wschodniej sprzed tysięcy lat. Masaż ten polega na uciskaniu tzw. punktów młodości. A te magiczne punkty młodości to miejsca znajdujące się na twarzy, głowie, szyi i karku. Poprzez uciskanie odpowiednich punktów na poszczególnych partiach ciała poprawiany jest stan energetyczny organizmu, przez co wizualnie odmładzany jest wygląd. Ów wspomniany masaż łączy w sobie różne techniki takie jak tradycyjny masaż japoński, drenaż limfatyczny, akupresura czy wreszcie masaż współczesny.
Jak dla mnie brzmi cudownie!
Jak podają źródła, masaż daje widoczny efekt liftingu. Działa także przeciwzmarszczkowo i odmładzająco. No i jak to masaż sprawia, że czujemy się odprężeni, zrelaksowani, a nasze samopoczucie ulega znacznej poprawie. Żadnych granic wykonywania nie ma. Ani granic wiekowych ani płci. Polecany zatem dla każdego chętnego.

Tsuboki pod lupą – czyli jak to działa…


Masaż Tsuboki działa wielowarstwowo i stąd jego wyjątkowość. Oddziałuje wielopłaszczyznowo. Oznacza to, że działa zarówno zewnętrznie na skórę jak i wewnętrznie. Zewnętrzne oddziaływanie ujawnia się poprzez zauważalną poprawę napięcia skóry czy poprawę i stymulację mikrokrążenia podskórnego. Oddziaływanie wewnętrzne, w sferze mięśni, wpływa na poprawę kształtu i rysów twarzy oraz napięcie. Masaż, na poziomie meridianów, czyli pamiętamy - punktów energetycznych, przez które przepływa cała energia, skutkuje uzyskaniem równowagi całego organizmu. Oddziałuje również w sferze naczyń limfatycznych powodując usuwanie toksyn z organizmu i produktów przemiany materii, które są zbędne. Brzmi wspaniale…prawda? Już wiem skąd ten szał w naszym kraju na punkcie masażu Tsuboki.


Jest punkt G są i punkty młodości…


Niedługo okaże się, że człowiek składa się z samych punktów! ;)
…. A nasze ciało to ich zbiór. To moja teoria…jeszcze naukowo nie potwierdzona, ale kto wie…Punkty młodości, drodzy czytelnicy, są to miejsca, które znajdują się na twarzy, karku, szyi i głowie. I jak już wcześniej pisałam, poprzez ich uciskanie twarz jest stymulowana i przez to odmładzana. Punktów młodości jest ponad 50. Chciałabym je wszystkie poznać…i to jest myśl dla mnie na przyszłość godna rozważenia.
Wracając do masażu…podczas wykonywania zabiegu oddziałuje się na 8 meridianów, dlatego masaż ten wpływa na cały organizm i na różne jego strefy, chociaż wykonywany jest tylko na poszczególnych częściach ciała. Spośród wspomnianych 8 meridianów, aż 7 z nich stanowią tak zwane meridiany yang, czyli o wysokiej mocy energetycznej. I tutaj tajniki masażu wschodu, poprzez oddziaływanie na meridiany yang, czujemy się mega zrelaksowani, odprężeni i przechodzimy w stan głębokiego relaksu, nawet po zakończeniu masażu.
Aby przybliżyć Wam filozofię Dalekiego Wschodu wyjaśnię, iż energia, zwana chi przepływa przez ciało wzdłuż kanałów  zwanych meridianami. Te kanały stanowią pewnego rodzaju tkankę tak samo jak drogi nerwowe. Trasa lokalizacji meridianów przebiega wzdłuż kończyn dolnych i górnych oraz po całej powierzchni ciała, przenikając i dochodząc do organów wewnętrznych. Dlatego medycyna wschodnia wierzy w leczenie masażami, akupunkturą, drenażem.

Czy każdy może masować?


Nie każdy. Okazuje się, że masaż jest dość skomplikowany i trudny do nauczenia. Zatem trzeba się wiele nauczyć i nabrać doświadczenia, by móc go wykonywać. Masaż składa się z wielu etapów następujących po sobie w odpowiedniej kolejności. Na etapie wstępnym wykonuje się masaż szyi i karku, ponieważ prowadzi on do zniwelowania napięcia mięśni, w obszarze masowanym ale i również w obrębie twarzy. Jest to etap wykonywany obowiązkowo. Bez rozluźnienia reszta wykonywanych czynności nie ma sensu. Kolejne etapy…no cóż – owiane tajemnicą. Licencja to licencja i nie bez powodu płaci się około 250 zł za tę przyjemność.
Ja tam święcie wierzę w naturę i w to co naturalne. To moja mantra. Więc czemu nie skorzystać z dobrodziejstw masażu, wspomagając się przy tym naturalnymi kosmetykami. Przecież efekt liftingu bez użycia skalpela to jest COŚ przez duże C.
Czytaj dalej...
Zmarszczkowo - czyli wszystko o zmarszczkach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka