Maseczki na zmarszczki (odmładzające) domowej roboty

Dzisiaj będzie on tym jak w zaciszu domowym przygotować maseczki odmładzające i walczące ze zmarszczkami bez wydawania fortuny w drogeriach, bez stresu i obaw o skład kosmetyku! No same plusy mówię Wam (aczkolwiek naturalne kosmetyki w tym maseczki własnej produkcji mogą podrażniać - więc dobrze wcześniej przeprowadzić próbę uczuleniową). Podpowiem jak zrobić, jakich składników użyć…czy działa czy nie działa.


Szczerze aż do bólu, zero tajemnic. Zatem zaczynajmy poradnik domowego SPA…

Cera dojrzała rządzi się swoimi prawami…

Z wiekiem komórki skóry dzielą się znacznie wolniej, a wewnętrzna warstwa skóry, zwana nie inaczej jak skórą właściwą, staje się cienka i wiotka. Następuje utrata elastyczności struktur skóry. Starzenie się skóry sprawia, że następuje również utrata zdolności do utrzymywania się odpowiedniego stopnia nawilżenia skóry. To wszystko przyczynia się do procesu powstawania zmarszczek. Zmarszczki są powodowane przez wiele czynników - niektóre z nich można kontrolować, a innych nie.

Mowa tutaj o czynnikach typu:

- Wiek, na który nie mamy wpływu oczywiście.

- Ekspozycja na promieniowanie ultrafioletowe (UV). Promieniowanie ultrafioletowe jest jedną z głównych przyczyn przedwczesnego starzenia się skóry. Promienie UV rozbijają tkankę łączną skóry - kolagenu i elastyny. Na ten czynnik na szczęście wpływ mamy. Dlatego bardzo ważne są okulary przeciwsłoneczne latem i kremy z filtrami.


- Palenie. Palenie przyspiesza proces starzenia się skóry przyczyniając się do zmarszczek.

- Mimika. No tego uniknąć się nie da. 



Czas na meritum czyli przepisy na domowe maseczki odmładzające i wygładzające zmarszczki

1. Maseczka selerowa:
½ selera startego na drobnej tarce
1 łyżka serka homogenizowanego naturalnego
Wszystko wymieszać i nakładać na twarz. Trzymać około 10-15 minut, po czym zmyć twarz ciepłą wodą. 

2. Maseczka miodowo-migdałowa:
2 łyżeczki zmielonych migdałów
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka miodu
Wszystko wymieszać i nakładać na twarz. Trzymać około 10-15 minut, po czym zmyć twarz ciepłą wodą. 

3. Maseczka białkowo-ziołowo-warzywna:
½ korzenia pietruszki
2 marchewki
2 łyżeczki posiekanej rzeżuchy
1 łyżeczka posiekanych listków mięty
1 białko kurze
Cztery pierwsze z podanych składników zalewa się 1 szklanką wody i gotuje na małym ogniu około 30 minut. Po tym czasie odstawia się wywar do wystygnięcia, miksuje blenderem. Po zmiksowaniu dodaje się białko. Wszystko jeszcze raz należy porządnie zmiksować. Wszystko wymieszać i nakładać na twarz. Trzymać około 20 minut, po czym zmyć twarz ciepłą wodą. 

4. Maseczka jogurtowo-ogórkowa:
½ ogórka obranego ze skóry
1 łyżeczka jogurtu naturalnego – należy wybrać gęsty np. typu greckiego
Ogórka ścieramy na drobnej tarce i mieszamy z jogurtem. Maseczkę nakładamy na twarz. Trzymamy około 15-20 minut, po czym zmywamy twarz bardzo delikatnie zwilżonym ręcznikiem. 


5. Maseczka białkowo-cytrynowa na noc:
1 białko kurze
1 cytryna
Białko ubijamy na sztywną pianę, a z cytryny wyciskamy sok. Następnie składniki mieszamy i nakładamy wieczorem na twarz. Po wyschnięciu mieszanki, kładziemy się z nią na całą noc i dopiero rano zmywamy ciepłą wodą. 

6. Maseczka do usuwania plam starczych:
1 łyżeczka startego chrzanu
½ łyżeczki soku z cytryny
½ łyżeczki octu jabłkowego
3 kropelki olejku z rozmarynu
Wszystko wymieszać i nakładać na plamy. Trzymać około 30 minut, po czym zmyć obficie ciepłą wodą. 

Kochani moi …postanowiłam działać kompleksowo. I ponieważ znalazłam również wiele fajnych przepisów na kremy i toniki to pozwólcie, że ku uzupełnieniu tematu: domowe maseczki na zmarszczki, w poście tym ujmę zagadnienie toniku oczyszczającego, płynu ujędrniającego oraz kremu.

Zatem przepisy fajne, które wynalazłam to:

1. Tonik idealny do cery dojrzałej:
1 łyżeczka octu jabłkowego
3 łyżki żelu aloesowego
18 kropli witaminy E
5 kropli olejku geraniowego
Wszystko wymieszać i przemywać twarz. Tak przygotowany tonik należy przechowywać w lodówce.

2. Płyn ujędrniający:
100 g wina z winogron
3 g rumianku
2 g mięty
1 g rozmarynu
2 g kwasu salicylowego
Wszystkie zioła należy zalać winem i odstawić na 10 dni w chłodne miejsce. Następnie płyn należy przecedzić. Stosuje się go w następujący sposób. Rano po oczyszczeniu twarzy należy przemyć twarz ów płynem za pomocą wacika. Płyn ten wspaniale pobudza i napina skórę. Jest rewelacyjny. Potwierdzam, bo sobie zrobiłam i wypróbowałam…Jest wspaniały! 

3. Krem „Zmarszczki precz”:
2 łyżki masła kakaowego
3 łyżki wosku pszczelego
1 łyżka oleju z wiesiołka (olej ten to istna rewelacja)
3 łyżki oleju z migdałów
2 łyżki oleju sezamowego
1 kapsułka witaminy A, E i D
7 kropli olejku geraniowego
Masło i wosk należy rozpuścić w jednej miseczce, którą umieszcza się nad garnkiem z wrzącą wodą…tak jak rozpuszcza się czekoladę np. do ciasta. Stopniowo należy dodawać następująco wszystkie oleje i ubijać. Po zdjęciu miski z wrzątku i wystygnięciu mieszaniny należy dodać kapsułki witamin i ubijać tak długo aż otrzymamy gęstą masę. Na koniec dodaje się olejek geraniowy i miesza. Krem należy przełożyć do sterylnego, wyparzonego i osuszonego słoika.

Serum hialuronowe


Krem ten to wspaniały środek dla odwodnionej i wysuszonej cery. Wspaniale nawilża i odmładza.
Czytaj dalej...

Heksapeptyd – czy pomoże nam zwalczyć zmarszczki?

Rynek nakręca popyt, a popyt to zapotrzebowanie. Zapotrzebowanie w naszym przypadku na cudowne serum na zmarszczki. Więc nasi technolodzy, biotechnolodzy, kosmetolodzy, chemicy, alchemicy, lekarze i kto wie kto jeszcze, nie śpią po nocach wymyślając dla nas popytowców cudowny składnik na zmarszczki. Uff, a dzisiaj będzie o heksapeptydzie. 

Istnieje sobie taki związek, który może być stosowany na przykład w kremach, no generalnie w produktach do ciała, o specyficznym obszarze działania, bo dotyczy zmarszczek.



To heksapeptyd zwany inaczej pseudobotuliną.  Heksapeptyd jest substancją białkową, która charakteryzuje się tym, i w przeciwieństwie do botoksu, że jest nietoksyczna. Ale…no właśnie ma działanie zbliżone do działania toksyny botulinowej, botoksu, jadu kiełbasianego.

Jak on działa zapytacie?

Otóż, heksapeptyd stymuluje odnowę i regenerację skóry usprawniając przy tym komunikację międzykomórkową. Ponad to aktywuje działanie fibroblastów, pobudza do produkcji białek podporowych skóry, co w efekcie poprawia jędrność i sprężystość skóry oraz redukcję zmarszczek. Przebieg jego działania jest następujący. Po zastosowaniu takiego specyfiku nasze mięśnie i skóra zaczynają się kurczyć. Następuje zwiększona cyrkulacja krwi, przez co poprawia się metabolizm skóry. Taka gimnastyka mięśni twarzy jest bardzo zbawienna. Gdy preparat, który zostanie zaaplikowany i zastyga wyraźnie da się odczuć jak mięśnie pulsują, a na skórze odczuwamy specyficzne ciepło. Trwa to około 30 minut, w trakcie których następuje przenikanie substancji odżywczych przez skórę. Co dla nas bardzo ważne, to to, że zabieg taki jest zupełnie nieinwazyjny i bezbolesny. Skutkiem takiego zabiegu jest jedynie niewielkie zaczerwienienie skóry w wyniku dojścia do krótkiej hyperanemii, przez co zwiększa zdolność do absorpcji substancji odżywczych. Zabieg kończy nałożenie na skórę olejku z witaminą E by ją nawilżyć. 



Heksapeptyd, jak podają źródła ma działanie przeciwzmarszczkowe oraz naprawcze. Nie tylko likwiduje zmarszczki, ale wpływa również zbawiennie na naszą skórę poprawiając jej stan, regenerując ją, nawilżając. Oddziałuje na warstwy naskórka i skóry właściwej, poprzez przesyłanie impulsów, przez co nasza skóra staje się zdrowsza i młodsza. Heksapeptyd stymuluje syntezę białek, takich jak kolagen i pobudza do regeneracji skórę właściwą. 



Jak często zabieg ten należy wykonywać?

Podobno, już jednorazowe wykonanie zabiegu heksapeptydem, daje widoczne efekty. Ale…jak zwykle musi być jakieś ale… najlepiej jest wykonać ów zabieg w serii około 10 lub 15 zabiegów, niby po to by utrzymać długotrwałość osiągniętego efektu. Przeliczymy?  Koszt to około 200 – 300 zł. Zatem rachunek jest prosty. Zakładając, że zabiegów przyjdzie wykonać nam 10 to na tę przyjemność wydamy 2000 lub 3000 zł.

Czy warto?

Heksapepetyd ma działanie zbliżone do botoksu, jednakże różnice są takie, że nie wykonujemy tutaj nakłuć skóry. W związku z tym, jeżeli ktoś nie jest zwolennikiem botoksu, śmiało może poddać się liftingowi heksapeptydami. Jednakże czy coś aplikowanego na skórę powierzchniowo jest tak samo skuteczne jak aplikacja w głąb skóry? Pewnie nie. Ale ja botoksowi mówię nie, przecież wiecie. 

W telegraficznym skrócie co daje heksapeptyd:

- regeneruje i poprawia naskórek, 
- nawilża,
-usprawnia komunikację między komórkami regulując procesy odpowiedzialne za zdrowy i młody wygląd,
- stymuluje syntezę białek podporowych skóry,
- redukuje zmarszczki, 
- usprawnia procesy regeneracyjne i naprawcze skóry,
- stymuluje produkcję kolagenu, 
- zwiększa jędrność i gęstość skóry,
- jest dobrze tolerowany przez skórę.

Może trochę biochemii?

Wiecie co to są peptydy? To takie łańcuchy proteinowe, dość krótkie, które składają się z kilku aminokwasów. W ostatnich latach nasi naukowcy opracowali techniki, jak otrzymać peptydy z ukierunkowaniem na oddziaływanie  na skórę, które wnikają w jej głąb i wykazują efektywne działanie. Peptydy to swego rodzaju nośniki, które niosą pewną wiadomość dla komórek skóry, każdy coś innego w zależności od rodzaju i ułożenia aminokwasów. I w ten oto sposób, poprzez dostarczenie tej wiadomości dla poszczególnej komórki, mogą one wpływać na ich funkcjonowanie. Biochemikiem ani biotechnologiem nie jestem, więc ograniczę się tylko do podstaw. 

Co ja na to?

Jak bez ingerencji bezpośredniej i inwazyjnej to ja się godzę, bo czemu by nie. Tylko koszt trochę mnie przeraża. Ale jak ktoś ma to chyba warto spróbować. Jak ma pomóc i nie stwarza efektu maski…
A może jednak pozostać przy kosmetykach, zwłaszcza tych kolagenowych?? Zwłaszcza że za 200 zł mam całe opakowanie które wystarczy mi na 2 - 3 miesiące minimum. A podobno to kolagen jest drogi :D…hmm
Czytaj dalej...

Jak picie alkoholu wpływa na zmarszczki? I co z tym winem?

Dzisiaj porozmawiajmy o alkoholu. Oczywiście wszystko jest dla ludzi ale powiedzmy sobie szczerze: niestety alkohol szkodzi!!! Ameryki nie odkryłam rzecz jasna, ale postaram się przybliżyć temat dlaczego szkodzi, zwłaszcza w temacie zmarszczek i jak już pić to co…. Bo takie pytanie też sobie dzisiaj postawiłam. Zatem bierzemy trunki na stół i nie pijemy tylko poszerzamy wiedzę o każdym z nich. Zaczynamy… 

Po całonocnej imprezie, na której króluje alkohol zazwyczaj na drugi dzień budzimy się z ostrym bólem głowy, nudnościami no i oczywiście „suszy nas”. Dlaczego tak się dzieje? Otóż dlatego, że nasz organizm uległ zatruciu alkoholowemu. I stąd te objawy.

Niestety nie tylko nasz organizm wewnątrz cierpi, ale cierpi również nasza skóra. Odwodnienie, wysuszenie…oto skutki. Spożywanie alkoholu, a zwłaszcza nadużywanie go stanowi zagrożenie dla naszego zdrowia. Bo przecież każda postać alkoholu to nic innego jak związek organiczny alkohol etylowy. Zwartość jego w  napojach alkoholowych jest różna. I tak zawartość alkoholu w spirytusie wynosi 95%, w wódce - 40%, w winie - 12%, a w piwie około 5%. 

Przyjrzyjmy się bliżej zmarszczkom…

Alkohol ma bardzo niekorzystny wpływ na naszą skórę. Stąd to charakterystyczne smalenie na drugi dzień. A skoro organizm jest odwodniony to rzecz jasna nasza skóra wysusza się. A jak się wysusza to i łatwiej podrażnia oraz prowadzi do powstania zmarszczek. Nasza cera szybciej starzeje się, szarzeje, matowieje, traci witalność i blask. Ale to kochani jeszcze nie wszystko. Ba, na domiar złego, alkohol wypłukuje z organizmu wszystkie witaminy, które spożywamy dla zachowania urody, witaminy z grupy B, kwas foliowy, witaminę A oraz wapń. Czyli mało tego, że skóra się odwadnia to jeszcze zabierane jej są składniki odżywcze. No pięknie! Kobiety nadużywające alkoholu wyglądają przecież o 10 lat starzej od swoich rówieśniczek. Teraz już wiecie dlaczego. Alkohol powoduje również, że naczynia krwionośne rozszerzają się. Zatem jeżeli ktoś boryka się z problemem kruchych naczyń, pajączkami powinien jak najszybciej ograniczyć lub odstawić alkohol. Przy piciu alkoholu naczynia włosowate ulegają znacznemu obciążeniu, że dochodzi do ich pękania. Nałogowi alkoholicy słyną między innymi z czerwonych nosów czy policzków właśnie z tego powodu. Nie obrażając oczywiście nikogo. Piszę tutaj o suchych potwierdzonych faktach. 

A lampeczka wina? Szkodzi czy nie?


No właśnie co z tym winem. Przecież czerwone wino wpływa pozytywnie na krążenie krwi. A piwo zawiera sporo witamin z grupy B. Z kolei drożdże, na których są wytwarzane trunki wpływają  odżywczo i oczyszczająco na nasz organizm. No to w końcu jak to jest?



Tak to jest, że liczy się umiar. I o ile za piwem obstawać tak usilnie nie będę, bo przecież piwo kalorie też posiada i co do jego składu, chodzi o obecną produkcję, gwarancji też nie daję, tak za winem będę jak najbardziej. Nie dość, że odpręża to jeszcze jest jednym z silnych antyoksydantów. A to oznacza, że świetnie radzi sobie w walce ze zmarszczkami i objawami starzenia się skóry. Oczywiście mowa tutaj o przysłowiowej lampce, a nie butelce dziennie. Jeżeli ów trunek nie jest naszym ulubionym możemy sięgnąć zamiast niego po kawę lub zieloną herbatę, które również są  antyoksydantami i wspomagają skutecznie walkę ze zmarszczkami!

Badania robione w Stanach Zjednoczonych wykazały, że kieliszek czerwonego wina wypijany codziennie w przypadku kobiet i dwa kieliszki dziennie w przypadku mężczyzn, skutecznie pozwalają walczyć z procesem starzenia się skóry. Poza tym wpływają doskonale na koloryt, wszelkie przebarwienia, naczynia krwionośne, pękające naczynka. Wino jest przecież jednym z podstawowych składników diety śródziemnomorskiej, która co prawda jest bogata również w takie składniki jak owoce i warzywa, produkty pełnoziarniste, orzechy, nasiona, rośliny strączkowe, owoce morza, jogurt, oliwę z oliwek. Ta dieta to ich styl życia, który nakazuje im spożywać kieliszek wina do kolacji. Badania mówią same przez się, że dieta śródziemnomorska równa się dłuższe i zdrowsze życie. Zatem bierzmy przykład z takiego stylu życia, aby nasza skóra była zdrowa i zachowała młodość na dłużej.

A powiem Wam jeszcze jako ciekawostkę, że badania potwierdziły, że osoba pijąca lampkę wina dziennie żyje 5 lat dłużej niż abstynent. Osoby pijące czerwone wino regularnie są również mniej narażone na zmiany przedrakowe skóry. Picie wina zmniejsza ryzyko wystąpienia takich chorób jak Alzheimer, nowotwór, cukrzyca. 

No i co?

Warto? Jak z powyższego wynika – warto! Chodzi oczywiście o lampkę czerwonego wina, bo innych trunków raczej będę się wystrzegać, chyba że okazjonalnie.  Nie dość, że potwierdzone naukowo, to jeszcze opóźnia procesy starzenia. Chroni przed chorobami. I co tu dużo gadać humor nam też poprawi. Same plusy. Zatem wino czerwone wznieśmy w dłoń, przechylmy do dna…na zdrowie życie!
Czytaj dalej...

Gorączka złota w walce ze zmarszczkami


Dzisiaj będzie o złocie. Złoto, wiadomo, jest pierwiastkiem chemicznym, który występuje w przyrodzie przeważnie w skałach magmowych. Chyba każdy z nas słyszał powiedzenie żyła złota? Gdy dochodzi do wietrzenia skał złoto, które charakteryzuje się odpornością na działanie czynników atmosferycznych, przedostaje się do złóż osadowych i może występować wówczas w piaskach przybierając postać drobnych ziaren. Jeżeli chodzi o stopy złota to oczywiście najbardziej cenimy te 24 karatowe, ze względu na dużą czystość. My ludzie również jesteśmy nosicielami złota, ponieważ w organizmie złoto występuje w ilości co prawda mniejszej niż 10 mg, ale jednak występuje. Połowa z tej liczby zgromadzona jest w naszych kościach. Dlaczego ja Wam to wszystko piszę? Ponieważ ostatnimi czasy tak zwane złoto koloidalne nabrało dużego znaczenia. Stosuje się go w kosmetyce, ale nie tylko. A szczegóły będą poniżej. A więc zaczynamy moje złotka! ;)

Nano-złoto koloidalne

Właściwości zarówno pielęgnacyjne jak i zdrowotne złota znane są od wieków. Doceniane przez alchemików, którzy nieustannie szukali panaceum na wszystkie choroby. Teraz powróciło z powrotem do łask.
 

Złotem wraz ze swoimi właściwościami zainspirowali się zwłaszcza dermatolodzy, chirurdzy plastyczni i kosmetolodzy. A wykorzystują oni w sferze swych działań złoto w tak zwanej formie zmikronizowanej. Owo złoto stosuje się w kosmetologii do wszelkiego rodzaju zabiegów upiększających. Złoto redukuje zmarszczki oraz zapobiega ich powstawaniu, ale również ma właściwości nawilżające skórę i likwidujące przebarwienia. Czyli jego zastosowanie to skóra dojrzała, ze zmarszczkami, oznakami starzenia, zwiotczała, sucha, szorstka, wymagająca odbudowy, odmłodzenia, liftingu. 


Sposób działania złota

Nano-złoto koloidalne stymuluje przemieszczanie się składników aktywnych w naszej skórze, przez co pobudza wymianę jonów i w konsekwencji następuje proces oczyszczania organizmu przez skórę. Ponadto…co dla nas ważne…stymuluje syntezę kolagenu, a jeśli stymuluje to znaczy, że przyczynia się do odnowy tkanki. Ma również właściwości antybakteryjnie i kojące.

Po zastosowaniu kosmetyków z nano-złotem od razu możemy zauważyć znaczną różnicę. Nasza skóra staje się wyraźnie rozświetlona, promienna i pełna blasku. Dla osób, które borykają się z trądzikiem również mam super wiadomość. Dzięki kosmetykom ze złotem mogą pozbyć się tego problemu, ponieważ preparaty te mają działanie również przeciwtrądzikowe.

Czyli reasumując nano-złoto koloidalne można stosować w celu:

- zmniejszenia i zapobiegania powstawania zmarszczek, 
- nawilżenia skóry,
- leczenia podrażnień, 
- leczenia przebarwień skórnych, 
- zwężania porów skórnych,
- detoksykacji drogą skórną, 
- odbudowy tkanki skórnej, 
- leczenia łuszczycy, liszajów, ropni, bielactwa, 
- leczenia trądziku. 

Koloidalne złoto jest preparatem w 100% naturalnym. Zapewne znany Wam jest sposób pocierania powstałego jęczmienia na oku złotem? Niby jest to sposób nie potwierdzony naukowo, ale skuteczny. Najważniejsze, że działa. Medycyna naturalna, a zwłaszcza medycyna chińska, wykorzystywała ten surowiec w wielu dziedzinach. Ponieważ złoto ma szerokie zastosowanie lecznicze.

Obecni naukowcy musieli znaleźć sposób na wprowadzenie czystego złota do preparatów kosmetycznych, kremów czy maseczek, tak by można go było stosować na skórę. I tutaj do działania wkroczyły technologie nano i biotechnologia. Zastosowano zatem czyste złoto, które poprzez procesy mikronizacji, pozwoliły uzyskać efekt równomiernego aplikowania preparatów na skórze. Złoto, moi kochani, nie powoduje żadnych reakcji alergicznych zatem można go bez obaw stosować nawet będąc alergikiem. Poza tym wszelkie badania naukowe potwierdziły skuteczność preparatów ze złotem w pielęgnacji naszego ciała do każdego typu skóry. I jeszcze jeden plus…kosmetyki z nano-złotem mają działanie długotrwałe. Znakomicie wpływają na naszą cerę, zwłaszcza pod kątem zwężania porów, co wiemy że jest działaniem niezwykle trudnym oraz stanowi ochronę, tworząc specjalny filtr przez co chroni nas przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. 

Kosmetyki ze złotem

Na rynku jest wiele kosmetyków ze złotem: kremy i żele, kremy pod oczy, na noc i na dzień. Wybór jest naprawdę szeroki. Poza zbawiennym działaniem, o którym pisałam wyżej, potwierdzono również, że preparaty te poprawiają trwałość makijażu. Poza  tym, że kosmetyki z nano-złotem są bardzo dobre, należy jeszcze wspomnieć o preparacie, który mnie osobiście urzekł. A jest to złota maska.
http://naturica.pl/maski-kolagenowe-nanozloto
Maski kolagenowe z nanozłotem
Maseczki na twarz przynajmniej raz na jakiś czas robić by wypadało. Warto więc zafundować sobie coś ekstra. Coś co zapewni nam pełne spectrum działania i sprawi, że poczujemy się odświeżeni i piękniejsi. Dla mnie takim czymś jest właśnie maska ze złota – jeden z najlepszych kosmetyków jakich używałam.

Po pierwsze efekty takiego zabiegu widoczne są natychmiast! Skóra wygładzona, zmarszczki mniej widoczne, pełne nawilżenie, zmniejszone pory, promienny blask, no mogłabym wymieniać i wymieniać.
 

I wcale nie jest to reklama! Maseczki takie, oprócz zbawiennego złota, wzbogacone są jeszcze o kwas hialuronowy, elastynę, kolagen, aloes, który działa kojąco, witaminy. Prawdziwa rewelacja!

A więc…. jeśli nie chcesz mojej zguby maskę złotą kup mi luby! ;)

Czytaj dalej...

Pielęgnacja skóry na noc...

Dzisiaj będzie o jednej z moich ulubionych czynności, której wciąż mi mało, z racji licznych obowiązków, 
czyli o ...... spaniu! 
Aaaaaaaa…Sen to wynalazek matki natury, bardzo potrzebny i zdrowy. Służy nam by naładować energetyczne akumulatory do dalszego działania. Ale mało tego sen ma również właściwości upiększające i zdrowotne. Sen, moi drodzy, odpręża, regeneruje i odchudza! Wspaniale prawda? Sen odmładza, a na zmarszczkowie to rewelacyjna informacja! Zresztą o tym jak dobrze na nas i na nasze zmarszczki sen działa pisałam tutaj. A dzisiaj przedstawię Wam kilka zasad pielęgnacji na noc oraz kremy, kosmetyki i zabiegi, które pozwolą nam w pełni skorzystać z nocnego wypoczynku i wstać rano pięknym i promiennym!



Krok po kroku bliżej zmroku…



Przede wszystkim warto wiedzieć, że skóra nocą aktywniej wchłania składniki, które zawierają kremy, żele czy odżywki. Z uwagi na to należy stosować kosmetyki, które przeznaczone są do stosowania przed snem, ponieważ takowe nawilżają skórę, ujędrniając ją jednocześnie i regenerując.

Jeśli ma być krok po kroku to pielęgnację skóry zaczynamy od kąpieli. Może być również prysznic, chociaż uważam, że kąpiel jest o wiele bardziej relaksująca. Przynajmniej na mnie tak działa. Do kąpieli można użyć soli, mleka, olejków. Ja bardzo często do kąpieli używam ziół na przykład rumianku. Pamiętajcie, nie wylegujcie się bezczynnie w wannie, bo szkoda czasu, no chyba że ma się go wiele. Jak wykorzystać efektywnie czas podczas kąpieli? Można na przykład zrobić sobie masaż na przykład antycellulitowy. Nie byłabym sobą gdybym nie podrzuciła Wam fajnego przepisu na kąpiel, która wspaniale odświeża i regeneruje skórę.

Maślankowa kąpiel odświeżająca:
2 litry maślanki
12 kropli olejku rumiankowego
Najpierw wlewamy maślankę do wanny, a następnie uzupełniamy wodą delikatnie zwiększając temperaturę, by się nie zważyła i na końcu dodajemy olejek.

Po takiej kąpieli nie spłukujemy się wodą ani nie wycieramy ręcznikiem. Stoimy i czekamy aż wyschniemy. Ale warto. Naprawdę kąpiel taka działa cuda. 

Po kąpieli tradycyjnej stosujemy koniecznie balsam w celu nawilżenia skóry. Balsamy do ciała zazwyczaj pięknie pachną, ale nie każdy nadaje się na noc. Balsam na noc nie powinien zawierać aromatów cytrusowych, które mają właściwości pobudzające. Doskonale natomiast sprawdzi się migdałowy czy kokosowy. Na noc można także użyć cięższego, tłustego kosmetyku. 

Teraz gdy ciało jest przygotowane na sen, czas na twarz. Podstawa kochani, podstawa to dokładny demakijaż i oczyszczenie skóry. Jeśli tego nie zrobimy to kosmetyki wysuszą naszą cerę i zablokują pory. Chyba nikt tego nie chce. A więc demakijaż jest konieczny. Pamiętajmy też, że oczyszczona dobrze skóra lepiej przyjmuje preparaty, które stosujemy na noc.

Następny krok to odpowiedni krem do twarzy, który musi być dobrany indywidualnie do potrzeb skóry. Dla cery normalnej, używamy kremu na noc z witaminami oraz składnikami odżywczymi. Dla cery problemowej na przykład trądzikowej wybierzmy krem, który jest do tego przeznaczony. Dla cery dojrzałej  krem przeciw zmarszczkom i oznakom starzenia na noc lub inne preparaty, o których pisałam nie raz i nie dwa. Na przykład kolagen, olejki w czystej postaci takie jak makadamia, migdałowy, arganowy. Nie zapominajmy o strefach delikatnych typu oczy, gdzie skóra w tym rejonie wymaga specjalnej troski. 

I jeszcze mała rada...

Podczas nocnego wypoczynku bardzo skutecznie można zadbać o włosy. Na przykład można nałożyć odżywczą maskę, przykryć foliowym czepkiem, a następnie obwiązać chustką. A rano zwyczajnie umyć włosy. Ja nigdy nie mam na to czasu, by chodzić w ciągu dnia z maską na włosach powiedzmy trzy godziny. No zwyczajnie nie mam! Więc nocna terapia jest dla mnie świetnym rozwiązaniem. Z naturalnych kosmetyków polecam olejek arganowy lub rycynowy na końcówki. Przed pójściem spać zadbajmy również o dłonie. Najlepiej w tym celu użyć czegoś odżywczo-nawilżającego. Krem lepiej się wchłonie, jeśli potem założymy bawełniane rękawiczki. Ze stopami można zrobić to samo, tylko oczywiście nakładamy na nie bawełniane skarpetki bezuciskowe. 

Ważne!

Kochani moi, przed snem nie wolno jeść, palić, pić alkoholu, kawy przynajmniej na trzy godziny przed. Pomieszczenie, w którym śpimy musi być dobrze wywietrzone, a pościel czysta. Wiecie, że zanieczyszczenia ze skóry pozostają na pościeli, wiec jak się kładziemy w taką nieświeżą i niezmienianą dawno pościel przenosimy je sobie z powrotem na twarz. No to chyba tyle. 
Zatem tak zabalsamowani, owinięci od stóp do głów, kładziemy się wreszcie spać.
Czytaj dalej...

Gorzka prawda o cukrze. Cukier wróg młodości!

Dzisiaj doszłam do wniosku, że wszystko szkodzi. Przepraszam za moje rozgoryczenie, ale odkąd dowiedziałam się, że moja pocieszycielka, przyjaciółka i towarzyszka życia – czekolada – to nie tylko kalorie, załamałam się! ;)

Żeby przyśpieszać starzenie, powodować zmarszczki? To jak cios w plecy. Cios w plecy od najlepszego przyjaciela. 




Ale po kolei…



Na blogu pisałam już kiedyś o cukrze, który przyczynia się między innymi do powstawania zmarszczek. Cukier przyczyną zmarszczek?? 



Ale o zgrozo, tych znaków zapytania nie postawiłam bez przyczyny. Ktoś coś odkrył, opublikował, może prawda, może nie. Ale musiałam drążyć temat. Nie byłabym sobą przecież, gdybym nie zbadała tematu dogłębnie. I koło poszło w ruch, wiedza została zdobyta, wymazać z głowy się nie da i rób z tym teraz co chcesz. 

Jeść czy nie jeść – oto jest pytanie…

Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, najpierw poznajmy wroga. A zatem…Wyobraźcie sobie, że jedząc cokolwiek, jakikolwiek posiłek, w naszym organizmie zachodzą różne reakcje biochemiczne. Wiadomo nie wszystko jest super. Są produkty bardziej i mniej zdrowe. Jedne są sprzymierzeńcami w walce ze zmarszczkami, a inne wręcz przeciwnie. Produkty – będące wrogami młodości jedzone sporadycznie, nie zrobią nam dużego kuku. Ale…jedzone powiedzmy codziennie zrobią nam już taaakie kuuukuuuuu, że postarzą nas nawet o 10 lat! Fajnie prawda? Ale jest druga strona medalu. Jedząc produkty wskazane, właściwe możemy się odmłodzić o te 10 lat. I kochani, przechodzę do meritum, produktem niewskazanym jest CUKIER!

Na starzenie naszego organizmu jako całości i naszej skóry między innymi mają wpływ takie procesy jak:


  • glikacja


  • utlenianie


  • stan zapalny


I dzisiaj szerzej będzie o glikacji.

Cukier, który spożyliśmy w czystej postaci lub przetworzonej, dostaje się do krwi. Następnie „przytula się” do białek i w ten oto kopulacyjny niemalże sposób powstaje sobie szkodliwy związek, a cały proces przyłączania i wytwarzania zwie się ową glikacją. Ale to jeszcze nic. Te produkty glikacji powodują, że włókna kolagenowe są sztywne, mało elastyczne, a to z kolei przyczynia się do powstawania zmarszczek. A kolagen, dla nas na Zmarszczkowie, wiadomo czynnik podstawowy. Kolagen ma wysoką odporność na rozciąganie więc wyobraźcie sobie jak proces glikacji jest szkodliwy skoro niszczy tak elastyczne i odporne włókna. Wiecie czego jeszcze się dowiedziałam? Że taki proces może nawet zmienić typ kolagenu. Na przykład z typu trzeciego, najsilniejszego i najbardziej elastycznego na typ pierwszy, najsłabszy. I to nieodwracalnie! 

Co w sklepie omijać szerokim łukiem?

Cukier, słodycze omijać na pewno. Zasłonić oczy, zatkać nos i czmychać jak najszybciej na inne działy. Co jeszcze? Ano wszelaką żywność przetworzoną z dodatkiem cukru oraz produkty zawierające syrop kukurydziany, zwłaszcza ten o bardzo dużej zawartości fruktozy. To najwięksi bandyci glikacji. Wiecie, że powodują one zwiększenie tempa glikacji aż 10-krotnie. Radzę omijać również produkty o wysokim indeksie glikemicznym, powyżej 60, za wyjątkiem owoców, które pomimo niekiedy dużej zawartości cukru są sprzymierzeńcami naszej skóry. Przyśpieszenie procesu glikacji powoduje również smażenie potraw, pieczenie itd. Generalnie chodzi o potrawy smażone w wysokiej temperaturze. Czyli schabowy czy devolay też odpada z mojego menu. Produktów zawierających cukier oraz fruktozę nie powinno się spożywać zwłaszcza na pusty żołądek. Dotyczy to również soków wypijanych na czczo. Nie róbmy tego!

„A myszki nie można? – zapytał koteczek…” – czyli jak mam dalej żyć…

Po pierwsze nie spożywać cukru na czczo.

Po drugie można zamiast cukru używać stewii. Stewia jest to tak zwany bio-słodzik. Jest to roślina o bardzo słodkich liściach. Ma zbawienne działanie przy nadciśnieniu czy cukrzycy. W sklepach można kupić zarówno suszone liście stewii jak i w tabletkach. I ma zero kalorii. Wow!

Po trzecie jak już nam się zachce czegoś słodkiego sięgnijmy po kostkę lub dwie ciemnej, gorzkiej czekolady. Nie spożywajmy produktów o wysokim poziomie glikemicznym. Takie tabele glikemiczne można odszukać na necie i sprawdzić, których produktów raczej unikać.

I po numero któreś już tam…nie panikować. Nie dajmy się też zwariować. Musimy wiedzieć, że dzisiaj więcej szkodzi niż pomaga. Wszędzie cukier, syrop glukozowo-fruktozowy. Na etykietach niemalże wszystkiego E-…, guma guar, wzmacniacze smaku, konserwanty. Nawet woda dzisiaj wygląda podejrzanie! Nic nie jeść, nic nie pić? No takim sposobem na pewno się nie zestarzejemy, bo nie zdążymy. Zatem unikać tego co poradziłam i będzie dobrze. Najważniejsze, że tę cząstkę czekolady można czasem sobie polizać…Hahaha! ;)
Czytaj dalej...

Lifting – zatrzymać czas za wszelką cenę?

Dzisiaj, moi drodzy, będzie o liftingu. A tak mnie jakoś naszło! Ponieważ latka lecą, więc im więcej wiadomo w tym temacie tym lepiej. Przynajmniej ja wychodzę z tego założenia. Im więcej wiem, tym mam większy wybór. A im większy mam wybór tym lepsze rezultaty mogę osiągnąć. A dla Was kochani korzyści są takie, że im więcej wiem, tym więcej wiecie Wy! Mam wrażenie, że dzisiaj ciężko za mną nadążyć, hahaha ;)
Generalnie chodzi mi o to, że jak przybliżę tematykę liftingu, to będzie nam łatwiej rozważać jego ewentualne wykonanie w przyszłości. Bo zdania do dnia dzisiejszego nie miałam. A teraz już mam i się podzielę. 
Co z tym liftingiem?

Wiadomo, wygląd rzecz nie najważniejsza, ale wyglądać ładnie by się chciało. Ładnie i młodo. Niektórzy mawiają, że twarz stanowi zwierciadło duszy. Ja uważam, że oczy. Ale oczy są na twarzy, więc niech będzie. Co to starzenie się – wiemy, więc pomijam. Przechodzę do sedna czyli liftingu. Jest to zabieg  polegający na usunięciu nadmiaru skóry i zmniejszeniu zmarszczek, które występują na twarzy przeważnie w dolnej jej części. Czyli, krótko mówiąc, operacja, skalpel, rany, gojenie się. Bolesne zapewne jest. Zatem pytanie czy warto tak cierpieć? Czyli jakie rezultaty przynosi lifting? Zabieg na pewno poprawia wygląd twarzy i usuwa oznaki starzenia się. Skóra jest przecież naciągnięta, więc zmarszczek nie powinno być widać. Stąd uzyskiwany efekt młodego wyglądu. Do zabiegu trzeba uprzednio się zakwalifikować. Czyli lekarz sprawdza stan skóry, elastyczność, stan tkanek i szkieletu kostnego. Wnikliwa procedura, bo i zabieg nie łatwy. Musi być wykonany z perfekcyjną starannością i nie ma tutaj miejsca na błędy. Podczas zabiegu lekarz naciąga skórę i odcina jej nadmiar. Cięcia wykonywane są w niewidocznych miejscach, przeważnie na skroni, w uchu i wokół ucha. Niestety w tym
momencie moja wyobraźnia zaczęła działać i mam gęsią skórkę. Chyba jednak to nie dla mnie…niestety. I nie to żebym chciała Was zniechęcić i przeciągnąć na swoją stronę, ale po zabiegu mogą wystąpić, jak z resztą po każdym, powikłania. Są to infekcje, krwawienia, krwiaki. Po zabiegu zalecana jest antybiotykoterapia oraz wykonywany jest drenaż ran czyli oczyszczanie…przez jakiś czas. Poza tym zawsze istnieje ryzyko niezadowolenia z wykonania zabiegu, więc warto uprzednio upewnić się w czyje ręce trafiamy i na czyj stół. Niewątpliwie jest to ingerencja chirurgiczna w nasz organizm, czego zwolennikiem nie jestem zdecydowanie, chyba że w celach ratowania życia bądź zdrowia. Więc już znacie moje zdanie w tym temacie. Od razu mówię, nie narzucam, każdy ma swoje. 
Alternatywa dla liftingu…
Istnieje coś takiego jak lifting bez użycia skalpela. Jest to metoda pozwalająca uzyskać efekty liftingu bez ingerencji chirurga. Podczas tego zabiegu poprawiane są kontury twarzy lub innych części ciała takich jak brzuch, uda, ramiona oraz napinana skóra. Wykonuje się go za pomocą specjalnego urządzenia, które wykorzystuje promieniowanie podczerwieni podgrzewając skórę na głębokość 3 mm. Wynikiem wywołania efektu termicznego na skórę jest to, że zachodzi w jej strukturach podrażnienie włókien kolagenowych. Powoduje to przebudowę włókien kolagenowych, a efektem jest napięta, ściągnięta skóra, przez co zmarszczki ulegają spłyceniu. Jak zapewniają specjaliści zabieg przynosi optymalne efekty po około 3 do 6 miesięcy po ostatnim zabiegu. Bo niestety, i tu haczyk, zabiegi te trzeba powtarzać. Zalecana ilość do trzech zabiegów wykonywanych w odstępach 4 tygodniowych.  
Alternatywą numer dwa może być wampirzy lifting. Już o nim pisałam, ale przypomnę o co chodzi. Zabieg polega na tym, że wstrzykiwana jest w miejsce zmarszczek – krew uprzednio pobrana od konkretnej osoby, której ma być wstrzyknięta. Ma to na celu wypełnienie i wygładzenie zmarszczek. W zasadzie do wampirzego liftingu stosuje się czyste osocze z płytkami krwi, zwane osoczem bogatopłytkowym. Dla przypomnienia wampirzy lifting pomaga naszej skórze odbudować się, zregenerować, nabrać świeżości, witalności. Zabieg ten możemy również zaproponować alergikom, ponieważ preparat, który powstaje z własnej krwi jest obojętny i nie uczula. Polecany jest także osobom pragnącym uniknąć efektu sztuczności, po stosowaniu innych metod bądź chcących uniknąć operacji plastycznej.
Ponieważ jestem zwolenniczką metod naturalnych polecę Wam zamiast liftingu masaże i naturalne kosmetyki. Jeżeli chodzi o masaż liftingujący… Masaż Tsuboki…słyszeliście? Pojawił się on w Polsce chociaż nie jest jeszcze tak popularny. Zakłada on, że punkty młodości to miejsca w obrębie twarzy, głowy, szyi i karku. Poprzez ich uciskanie poprawiamy i stymulujemy energię organizmu, a przez to wizualnie odmładzamy. Tsuboki oddziałuje na ponad 50 takich punktów. Czy skuteczne? Nie wiem. Ale mam temat na najbliższy post. I obiecuję, że zbadam temat dogłębnie ;)
Kochani, każdy jest panem swojego losu i wyborów jakich dokonuje. To co wybierzecie zależy tylko i wyłącznie od Was, a ja tylko przybliżam tematykę, która mnie bardzo interesuje. Wierzę w naturę i uważam, że w niej jest moc. Dlatego zawsze jak mam do czynienia z czymś naturalnym i czymś sztucznym wybieram, rzecz jasna, to naturalne. Jeszcze jedna zasada jest moją mantrą: Lepiej zapobiegać niż leczyć. Dlaczego nie zacząć już dzisiaj, gdy nie jest jeszcze za późno? Odpowiednio skomponowany zestaw kosmetyków i masaży, właściwa pielęgnacja i dieta…Pomyślmy!
Czytaj dalej...

Kiełki - pyszny pomocnik w walce ze zmarszczkami

Dzisiaj będzie smacznie i zdrowo. Postanowiłam sprawdzić jakie właściwości posiadają kiełki mające tak wielu zwolenników, którzy zachwalają ich właściwości zdrowotne i upiększające. Czyżby istniał sposób na pozbycie się zmarszczek i zachowanie młodości poprzez ich spożywanie? A może są jakieś kosmetyki z kiełków? No cóż pytań miałam wiele. Tym bardziej że sama lubię zajadać się kiełkami. Więc sięgnęłam do źródeł i oto jakie informacje dla nas wygrzebałam.


Bo w kiełkach jest moc, potęga i siła!

Kiełki, moi drodzy, spożywane były już w starożytności, a ściślej rzecz ujmując w Starożytnych Chinach.
W takich kiełkujących nasionach uaktywniane są enzymy, a co za tym idzie powstają w nich bardzo duże ilości witamin. Kiełki zawierają mega pokłady białka, węglowodanów i tłuszczy, które w procesie kiełkowania rozkładają się na związki proste. W ten oto sposób są bardzo dobrze przyswajane przez organizm człowieka. W procesie rozkładania biorą udział enzymy ułatwiające trawienie pokarmów. Dlatego warto do posiłków przygotowywanych dołączyć kiełki, by wspomóc trawienie pokarmów. Co jeszcze? Kiełki nasion zawierają mikroelementy oraz sole mineralne. I co najważniejsze nie są tak kaloryczne jak ich nasiona czy produkty gotowe. Kiełkujące nasiona są ponadto źródłem błonnika oraz zawierają kwasy tłuszczowe omega-3, tak cenne dla naszego układu odpornościowego. Nic dziwnego, że w starożytności jedzono kiełki by ochronić się przed wieloma chorobami. Wiecie, że jedząc kiełki można ustrzec się przed chorobami nowotworowymi i zawałami serca? Dla mnie to rewelacyjna wiadomość!

Kiełki są naprawdę cenne. Niektóre z nich nawet bardzo. Na przykład kiełki brokuła są stosowane w profilaktyce nowotworów, ponieważ zawierają sulforafany, które likwidują wolne rodniki.
Kiełki lucerny są źródłem żelaza i białka.
Kiełki soczewicy to potężne źródło kwasu foliowego, który ma działanie krwiotwórcze. Zamiast łykać tabletki kobiety w ciąży mogą włączyć do swojej diety kiełki soczewicy. Kwas foliowy bowiem jest bardzo ważny w kształtowaniu systemu nerwowego dziecka.


Kiełki zawierają:

  • żelazo
  • cynk
  • jod
  • lit
  • mangan
  • selen
  • witaminy A, C, E, PP oraz z grupy B
  • witaminę C
  • kwas foliowy


Kiełki są pomocnikami w walce z nadwagą i otyłością, obniżają poziom złego cholesterolu i mają właściwości detoksykujące. Wzmacniają kości i zęby  oraz wspomagają pracę serca.

A co na zmarszczki?

Na zmarszczki polecane są kiełki rzodkiewki. Jest w nich
bardzo dużo witaminy C zwanej, nie bez powodu,  witaminą młodości.  Oczywiście witamina ta to nasz sprzymierzeniec w walce ze zmarszczkami. Ponadto, jak powszechnie wiadomo, witamina C pomaga również wzmacniać układ odpornościowy. Kto z nas nie łyka jej w okresie przeziębienia czy w sezonie grypowym, by ustrzec się przed zachorowaniem. Zjadając kiełki rzodkiewki wzmacniamy również nasze włosy i paznokcie oraz wygładzamy cerę, a to ze względu na zawartą w nich siarkę. Są doskonałe zatem dla osób borykających się z problemami skórnymi typu trądzik.  Czy nie warto zatem wzbogacić swoją dietę o ten cudowny dodatek. Taka kanapeczka posypana kiełkami czy sałatka nie dość, że będzie uroczo i zachęcająco wyglądać to na dodatek przysporzy nam wiele witamin i pomoże w walce ze zmarszczkami i trądzikiem.

Kosmetyki na zmarszczki z kiełków

Oprócz tego, że kiełki powinniśmy spożywać, by zachować zdrowie i młody wygląd to jeszcze na rynku istnieje szeroka gama produktów właśnie z kiełków. Kremy na zmarszczki, których jednym ze składników są kiełki. Preparaty te pomagają utrzymać elastyczność skóry, a co za tym idzie przeciwdziałają zmarszczkom powodując ich wygładzenie. Zastosowanie w kosmetyce mają kiełki pszenicy, a dokładniej rzecz ujmując olej z nich uzyskiwany. Ma on właściwości ujędrniające i wygładzające. Olej z kiełków pszenicy jest bogaty w witaminę E.
Przeciwzmarszczkowy z witaminą E Olej z kiełków pszenicy 100% BingoSpa 30 m
Doskonale nadaje się do kremów przeciwzmarszkowych twarzy, szyi czy dekoltu. Takie kosmetyki dostępne są do wszystkich rodzajów cery. Do skóry dojrzałej, suchej i mieszanej. Ta ostatnia jest najbardziej wymagająca i pielęgnacja jej jest niezwykle trudna.

Wczytując się głębiej w informacje o kosmetykach na bazie kiełków wyczytałam, że ich wyjątkowość polega na tym, że sfera ich działania nie dotyczy tylko powierzchni skóry, ale i przenikania do naskórka. Zatem strefa działania jest bardzo szeroka. Skóra jest doskonale nawilżona, nawet głębsze jej warstwy.

Olej z kiełków pszenicy ma zastosowanie również w kosmetykach do pielęgnacji włosów. Jeżeli ktoś ma problem z wypadającymi nadmiernie włosami to jest to doskonałe serum. Dzieje się tak ponieważ ów olej zwiększa mikrokrążenie skóry głowy oraz pobudza proces regeneracji cebulki włosa, a w zasadzie jej komórek, które z powodu złego odżywiania stały się dystroficzne. Czyli tutaj również mamy do czynienia z dogłębnym działaniem na wnętrze włosów, przez co stają się wygładzone i należycie odżywione.

I już na zakończenie w jednym zdaniu, olej z kiełków pszenicy stosowany jest także w preparatach przeciwsłonecznych, ponieważ odbija promieniowanie ultrafioletowe. Ma zastosowanie w preparatach na rozstępy i do tego jest bezpieczny nawet dla kobiet w ciąży. Jest używany do masażu i to zarówno leczniczego jak i relaksacyjno-upiększającego. Po takim masażu jesteśmy wygładzeni i zregenerowani, a nasza zmęczona i zniszczona skóra jest nam wdzięczna.

Po tym wszystkim dochodzę do jednego wniosku – kiełki to czysta magia!

Czytaj dalej...
Zmarszczkowo - czyli wszystko o zmarszczkach © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka